Jaki jest patent na szczęście …? 4 sierpnia 2016

1-7

Kiedy serce jest OTWARTE,
jest zdolne do „marzeń”
jest w nim miejsce na „miłosierdzie”…

(ŚDM – Papież Franciszek)

– takie piękne słowa wypowiedział Papież w Krakowie do młodych, a za chwile zostali wprowadzeni „bohaterowie miłosierdzia” z poszczególnych kontynentów.

Wielka radość przepełniła moje serce Sercańskie, gdy zobaczyłem wnoszony „sztandar” z Ameryki Północnej z „podobizną” o. Damiana – naszego współbrata „Apostoła Trędowatych”, który na łożu śmierci powiedział: Jestem najszczęśliwszym misjonarzem na świecie, choć umierał na trąd mając zaledwie 49 lat.

Warto zatem mieć marzenia, bo one sprawiają, że człowiek jest szczęśliwy. Zatem jaki jest patent na szczęście…? Czy taki jest…? Czy go znasz…? Czy chciałbyś go mieć…?

Myślę, że chyba każdy człowiek chciałby go poznać!!!

„Jakże jestem szczęśliwy dając wszystko co mam, umierając ubogim, i nie mam już nic na własność” – takie słowa wypowiedział człowiek, który 16 lat pracował wśród trędowatych, zaraził się trądem i umarł mając 49 lat. Tym człowiekiem jest św. Damian de Veuster – Apostoł trędowatych.

Za swoją miłość do drugiego człowieka „zapłacił” najwyższą cenę – swoje życie, ale umierał jako człowiek szczęśliwy, a jednocześnie „spełniony”. W jego osobie wypełniają się słowa Ewangelii: „Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich”(J 15, 13), a jednocześnie pokazują, że są one możliwe do zrealizowania w życiu ludzkim.

Damian pokazuje nam, że jeśli poświęcimy nasz czas drugiemu człowiekowi, to w zamian zostaniemy obdarzeni szczęściem. Pięknie to w swojej książce opisuje Wilhelm Hünermann – Apostoł Trędowatych, którą można nabyć w naszym sanktuarium św. Wojciecha w Cieszęcinie pod adresem;

 

Cieszęcin 15

98-400 Wieruszów

 

o. dr Zdzisław Świniarski